Jeśli masz dwadzieścia parę lat, to być może właśnie zacząłeś się rozglądać za swoim pierwszym lokum. Całkiem możliwe, że marzysz już nawet o założeniu rodziny i uwiciu sobie przytulnego gniazdka… albo chcesz się po prostu usamodzielnić i wyrwać spod skrzydeł rodziców. Nieważne, bo prędzej czy później, każdy z nas staje przed dylematem – „kupić własne mieszkanie czy też może raczej coś wynająć”? I chociaż opcja wynajmu jest niezwykle popularna np. w Stanach Zjednoczonych czy w Europie Zachodniej, to w naszym kraju własne cztery kąty wciąż stanowią obiekt pożądania większości społeczeństwa. Zamiast płacić „komuś”, wolimy więc spłacać raty kredytu hipotecznego z nadzieją, że kiedyś mieszkanie stanie się „nasze”.

Czy słusznie?

To wszystko zależy od wielu czynników, których nie sposób tutaj wszystkich wymienić. Są jednak pewne sytuacje, gdy wynajem mieszkania może okazać się korzystniejszą opcją. Oto kilka z nich:

  • Zaczynasz dopiero swoją karierę zawodową.

    Nie wiesz więc jak się ona potoczy. Czy będziesz piąć się po szczeblach kariery w dotychczasowym miejscu zamieszkania czy też może dostaniesz propozycję przeprowadzki do zupełnie innego miasta np. w zamian za awans albo większe uposażenie? Jeśli istnieje taka możliwość, bo rozpoczynasz pracę w międzynarodowej korporacji, warto się nad tym zawczasu zastanowić. Oczywiście, mieszkanie możesz w razie potrzeby wynająć, zawsze wiąże się to jednak z pewnego rodzaju „uciążliwościami”, na które po prostu możesz nie mieć czasu ani ochoty.

  • Chcesz mieć poczucie mobilności

    Gdy spełniamy swoje marzenie o nowym lokum, to zachowujemy się trochę tak, jak dzieci w sklepie z cukierkami. Widzimy wszystko dużo bardziej kolorowo, niż to wygląda w rzeczywistości. Jesteśmy podekscytowani i rozemocjonowani, zdajemy się więc nie dostrzegać np. braku szkoły w pobliżu naszego wymarzonego m-ileś, przychodni czy dobrze zaopatrzonego sklepu spożywczego. Tymczasem wiele wad, wynikających z zamieszkania w tej, a nie innej okolicy ujawnia się dopiero w momencie, gdy w niej zamieszkamy. Nagle uprzejma sąsiadka z parteru okazuje się być wredną harpią, której przeszkadzają dzieci, a po mleko musisz jechać od oddalonego o dobrych naście kilometrów marketu. Mieszkania wynajęte możesz za to zmieniać tak często, jak masz na to ochotę (oczywiście zachowując przewidziany w umowie okres wypowiedzenia).

  • Marzysz o naprawdę dużej rodzinie

    Przy zakupie pierwszego mieszkania, często podstawowym kryterium, jakie bierzemy pod uwagę jest cena nieruchomości. Metraż czy lokalizacja spadają więc na dalszy plan. Jeśli więc marzymy o sporej gromadce dzieci, już wcześniej warto się zastanowić, czy dane mieszkanie będzie nam odpowiadać również wówczas, gdy nasza rodziny powiększy się i to znacznie. Może więc początkowo lepiej wynająć coś mniejszego, a dopiero w razie potrzeby zacząć powiększać metraż?

  • Nie masz wkładu własnego

    Jeśli nie udało nam się zgromadzić wkładu własnego pod kredyt hipoteczny, to warto się wstrzymać z zakupem własnego mieszkania. Dlaczego? Bo to znak, że z naszymi finansami jest coś nie tak. Jak mamy spłacać w terminie raty skoro przez jakiś czas nie udało nam się odłożyć nawet kilkunastu tysięcy złotych?

  • Planowana rata kredytowa przekracza 30% Twoich dochodów (lub waszych łącznych dochodów) netto.

    Dlaczego? Dlatego, że nie będą do jedyne koszty związane z użytkowaniem mieszkania, jakie będziesz ponosić. Do tego trzeba często doliczyć czynsz, opłaty licznikowe i za tzw. gotowość przesyłu, fundusz remontowy i inne koszty, które potrafią pożreć dodatkowe kilkanaście procent naszych dochodów.

Ujemny wynik testu.

Mieszkasz u rodziców? Świetnie. Uważasz, ze jesteś w stanie przeżyć za swoją pensję pomniejszoną o ratę kredytu, opłaty licznikowe? To sprawdź się. Nigdy już nie będziesz miał tak komfortowych warunków, by to uczynić. Przez co najmniej kilka miesięcy żyj tak, jakbyś płacił ratę i ponosił koszty związane z samodzielnym mieszkaniem. Pieniądze te po prostu w rzeczywistości odłóż. Szybko przekonasz się, ile wyrzeczeń Cię to kosztuje i czy podołasz. Jeśli nie dasz rady, to mocno zastanów się czy zaciągając kredyt nie porywasz się z motyką na słońce.